Długa historia kota Mateusza
W połowie grudnia ubiegłego roku przyjęłam pod opiekę KM kocura po zmarłym człowieku. Sytuacja była nietypowa, pan umarł na zawał serca w wieku lat 46.
Z różnych przyczyn, powiem szczerze - nie wnikałam nawet w ich poznanie, nikt w całej rodzinie nie chciał dalej opiekować się kotem. Modne słowo ALERGIA teraz wyjaśnia wszystko.
Po śmierci opiekuna, kot przebywał około 2 miesięcy w domu sam, przychodzono tylko go nakarmić i posprzątać kuwetę. Powiem tak, opiekun zmarł kotu w złym momencie, czas powakacyjny, kiedy wszyscy wracają z urlopów i są zajęci przygotowaniem dzieci do szkoły, nie jest dobry na adopcję. A my zakocone byłyśmy totalnie i nie miałam fizycznie gdzie tego kocura przyjąć, Pani, która się nim opiekowała, dzwoniła do mnie prawie co chwila a ja byłam bezradna, bo co miałam powiedzieć?? Czasem złościła mnie jej natarczywość, żałosne biadolenie w słuchawkę, które nic nie wnosiło, bo od narzekania miejsce mi się nie zwolni a mnie tylko zabierała czas, którego już i tak nie mam. To, że rodzina ma kłopot i muszą specjalnie jeździć do kota, to trudno. Mnie bardziej smuciło to, że kot przebywa sam.
Teraz kot jest w lecznicy u Asi Rabiegi w „Psie czyli Kocie”. Jest zdrowy, zrobiłyśmy mu badanie całkowite krwi, jest czysty i bardzo spokojny. Problem jest jeden, kot jest smutny. Asia zawsze po przeleczeniu kotów fundacyjnych prosiła mnie o jak najszybsze ich zabranie, bo lecznica nie jest miejscem dla zdrowych kotów, i miała rację całkowitą.
Teraz jest inaczej, kot ją urzekł i nie chce mi go oddać, tylko wyadoptować od siebie od razu do nowego domu. Nie chce narażać kota na kolejne zmiany środowiska, aklimatyzację w nowym otoczeniu.
Kot jest grzeczny, uwielbia mizianie, może wprost nie schodzić z kolan czy rąk.
Pozwala zrobić ze sobą wszystko, uczesać się, obciąć pazurki, podać leki.
Idealny dla spokojnej, wyważonej osoby.
Kot żyje średnio około 20 lat, tak więc nowy opiekun jeszcze może liczyć na lata spędzone razem.
Lubi psy, Asia ma dwa, z którymi przychodzi do pracy i nie ma między nimi żadnego konfliktu. Kot super, nic tylko przyjąć go do domu i kochać.
Bardzo liczę na wielkie serce przyjaciół KM. Pamiętajcie o naszym smutnym kocurku, może ktoś z waszej rodziny bądź przyjaciół zechce go pokochać??
Wpis: 19.01.2011
9 lutego pojechał do nowego domu pojechał nasz Kiciuś z „Trudnych adopcji”.
Mamy informację, że się świetnie zaaklimatyzował i jak na razie jest wszystko w porządku odnośnie jego stanu zdrowia.
Wpis: 12.02.2011
Kicuś, kot z trudnych adopcji, który trafił do nas po śmierci swojego opiekuna, po raz kolejny wraca do nas na rezydenturę.
Pomimo naprawdę rewelacyjnego domu stałego, kot po powrocie opiekunki do pracy zaczął ponownie sprawiać kłopoty natury higienicznej - brudził gdzie popadnie. Wszystko jest dobrze tylko wtedy, kiedy Kicuś ma w domu opiekuna non stop, wychodzącego tylko na krótki czas. Tak więc bogatsi o te informacje, raz jeszcze szukamy mu domu.
Wpis: 24.02.2011
Spokojny, stateczny kotek w wieku już dojrzałym, bo 13 letni, od grudnia 2010 roku czeka na swój nowy, wymarzony dom. Kot jest zdrowy, miły, lgnie do człowieka, więc w czym tkwi problem z adopcją? Otóż trudność w znalezieniu Mu domu polega na tym, iż kot jest rewelacyjny pod warunkiem, że ma towarzystwo, ale nie kocie. Psy toleruje, nie bardzo zakłócają Jego płaszczyznę życiową, koty ignoruje, wręcz unika, natomiast człowieka (a już kobiety w szczególności) wręcz kocha - może z kolan nie schodzić.
Mateusz miał strasznego życiowego pecha: trafił Mu się opiekun, który umarł na zawał w wieku lat czterdziestu kilku i od tej chwili jego spokojnie i dobre życie runęło w gruzach. Kilka tygodni był zupełnie sam w pustym mieszkaniu, opiekunowie zaglądali tylko na chwilkę, ażeby posprzątać kuwetę i napełnić miseczki i kot na całe długie godziny pozostawał sam.
Rodzina zmarłego szukała pomocy pośród znajomych, różnych organizacji pro zwierzęcych w Łodzi, niestety nikt nie chciał podjąć ryzyka i zaopiekować się już trochę dojrzałym kotem.
Wreszcie trafili na KM i zdecydowałam się kota przyjąć. Przykro mi było, że kocurek nie ma ręki do pogłaskania, ani nie ma Go kto przytulić. Teraz przez te kilka miesięcy opieki nad Nim wiedza na temat kota jest następująca: jest kompletnie bezproblemowy pod warunkiem, że ma się kto Nim zająć. Kot, nie wiadomo czemu, nie znosi samotności, kiedy zostaje na dłużej niż 3-4 godziny sam, zaczyna manifestować swoje niezadowolenie i brudzi. Specjalne ignoruje kuwetę.
Teraz mieszka od ponad 3 miesięcy w lecznicy Pies czyli kot u Asi i jest grzeczny jak aniołek. Nie sprawia najmniejszych kłopotów.
Szukamy mu domu, w którym w miarę możliwości będzie miał zapewnione towarzystwo przez większą część dnia. Jemu oprócz ludzi nic więcej do szczęścia nie potrzeba. Nie jest wybredny, wszystko mu smakuje, jest zdrowy, ma aktualne badania krwi i szczepienia.
Wpis: 01.04.2011
Kot w domu tymczasowym przeszedł ogromną metamorfozę, zdecydowanie na lepsze, uważamy więc, że nie powinien być kwalifikowany do „Trudnych adopcji”.
Wkrótce umieścimy nowe ogłoszenie.
Wpis: 12.07.2011







